czwartek, 17 marca 2016

Podkładki szydełkowe -kwadrat

Można by rzec,że jednak spodobała mi się praca szydełkiem, ale na jak długo to się okaże :)
Idąc więc tym tropem zrobiłam kwadratowe podkładki pod kubki.
Najpierw powstały takie kwadraty resztkowce.
Robiąc kiedyś niewielkie serwetki na drutach  zostały mi małe kłębuszki bawełny, z których nie bardzo było co zrobić.
Idealnym rozwiązaniem okazały się szydełkowe podkładki. Wzór zaczerpnęłam z internetu oglądając ten filmik
Podkładki zrobione są tym samym wzorem , a jednak są nieco inne ze względu na ilość bawełny , która mi pozostała do ich zrobienia :)






Według tego wzoru powstał jeszcze komplet dla Koleżanki w beżowym kolorze.



sobota, 30 stycznia 2016

Kukuryku :)

Za oknem ostatnio jest tak bardzo zmienna pogoda,że gdy tylko przyświeci słońce moje myśli od razu uciekają w stronę wiosny.
A z wiosną od razu kojarzą mi się Święta Wielkanocne.
W tym roku kalendarzowa wiosna nawet dobrze się nie rozgości, a święta już będą.
Więc gdy tylko zobaczyłam w kiosku nową gazetę Sabrina extra robótki Na Wielkanoc stwierdziłam, że muszę ją mieć.
A co tak przykuło moją uwagę ?,otóż jej okładka.
Pomimo iż nadal średnio robi mi się szydełkiem uznałam ,że muszę podołać wyzwaniu i zrobić to co mnie tak bardzo urzekło:)

A była to taka oto kurza rodzina :)







środa, 27 stycznia 2016

Szyjogrzej z "grzebykiem"

Nadal wyrabiam zapasy włóczkowe ucząc się kolejnych wzorów brioszkowych.
Tym razem nauczyłam się wzoru perłowego dzięki temu filmikowi .Z tym ,że ja nadal oczka brzegowe robię w brioszce na lewo, co chyba akurat ładniej się potem prezentuje.
A gdzie ten "grzebyk" ? Otóż jest nim połączenie robione wzorem rakowym :)





A tutaj widać jak prezentuje się lewa i prawa strona tego wzoru patrząc na zdjęcie od lewej do prawej.


poniedziałek, 18 stycznia 2016

Studniówkowe corsage

Jak to z modą bywa i nie tylko, wiele zapożyczamy z amerykańskiego "podwórka".
Przykładem może być moda na wręczanie swojej studniówkowej partnerce bukieciku na rękę czyli tzw. corsage.
Widok jakże skądinąd dobrze znany z wielu amerykańskich filmów.
Aby taki bukiecik przetrwał nocne szaleństwa na parkiecie musi być zrobiony z wytrzymałych kwiatów.
Bardzo dobrą alternatywą na żywe kwiecie może być bransoletka zrobiona szydełkiem.

A oto dwa przykłady takiej studniówkowej bransoletki.
Bazą dla pierwszego corsage była taka oto taśma.



Która następnie została uzupełniona małymi kwiatuszkami.




Druga z kolei jest dość prosta w formie.



poniedziałek, 14 grudnia 2015

Miodowy brioche

Cieszę się, że zainteresowałam również inne "dziergaczki" brioszką.
I od razu mówię ,że to co na razie zrobiłam to nie taki diabeł straszny :), a tylko marne początki w temacie.
Schody zaczynają się dopiero przy robieniu na okrągło i warkoczy, plus czytanie schematów, ale tym na razie nie zaprzątam sobie głowy ( omijam trudności :) )

Jednak ostatnio urzekł mnie wzór zwany Honeycomb Brioche lub inaczej plaster miodu.
Poszukałam więc na youtube jak się go robi i na początku nic z tego nie wiedziałam :(
Teraz już wiem ( gdy skończyłam nim robić ),że wybierając spośród kilku sposobów jego zrobienia wybrałam ponoć ten trudniejszy ( przynajmniej wg. Intensywnie Kreatywnej).
Niestety na Jej bloga zajrzałam zbyt późno, chociaż nie do końca jestem przekonana czy sposób,  który wybrałam jest trudniejszy niż oczka patentowe.
Tak czy inaczej ja robiłam według tego sposobu i uważam ,że jest całkiem prosty i jakby bliższy mojemu sposobowi przerabiania oczek.
Dodatkową nowością było przerabianie oczek brzegowych na lewo , co akurat też wydaje się ciekawym sposobem godnym zastosowania.
Jak każdy wzór brioche i ten zjadł sporo włóczki i czasu też.
Jednak pomimo tych mankamentów wręcz się w nim zakochałam za jego plastyczność, miękkość i wręcz trójwymiarowość.

Dzięki wykorzystaniu tego wzoru powstała spódniczka,która może również udawać szyjogrzej.

Tak wyglądały miłego dziergania  początki :)


A tak efekt końcowy przerobienia 600 m Regia lace w połączeniu z alpaką Dropsa.








niedziela, 13 grudnia 2015

Kocyk brioche

Robiąc na drutach przeważnie nie kieruję się tym ,że większość osób w tym momencie robi akurat jakiś "słynny" projekt. Po prostu robię to co w tym momencie mnie się podoba.
No cóż efekt jest taki ,że to co innym podobało się kilka lat temu wstecz mnie podoba się dopiero teraz , bo wcześniej jakoś nie zauważałam tego czy tamtego :)

Od kilku lat jest bardzo modne robienie ściegami brioche.
Owszem podobało mi się to od razu ,ale i zarazem przerażało jako zbyt skomplikowane.
Dopiero dzięki namowom mojej koleżanki Biety  , która o wiele wcześniej polubiła brioszkę zaczęłam szukać w internecie i uczyć się tego nowego sposobu dziergania.

Znalazłam na blogu Intensywnie Kreatywnej  prawie wszystko o tej technice po polsku i zaczęłam czytać , oglądać filmiki i próbować.
Niestety brioszka ma to do siebie ,że jest zarówno czasochłonna jak i włóczko żerna .
Na początku zmartwił mnie bardziej ten pierwszy aspekt, bo ja lubię jak coś się szybko dzieje na drutach.
Ale przebrnęłam przez pierwszy kurs czego efektem był kocyk dla malucha.

Niestety zdjęcia ,które ja zrobiłam niechcący sobie skasowałam zanim wrzuciłam na kompa , a kocyk zdążył pójść do nowego właściciela.
Na szczęście dostałam kilka zdjęć kocyka więc jakieś udokumentowanie będzie :)



Po tym eksperymencie lekko się zniechęciłam do brioszki z powodu opieszałości w jej przybywaniu na drutach, ale nie powiedziałam jej jeszcze stop, tak więc ciąg dalszy nastąpi :)