Bukiet wyszedł całkiem spory , bo ma około 50 cm długości i 46 cm szerokości.
sobota, 7 lutego 2015
Tulipany
W oczekiwaniu na wiosnę powstały takie oto tulipany wykonane techniką arabeski ( czyli inaczej koronki rumuńskiej )
Bukiet wyszedł całkiem spory , bo ma około 50 cm długości i 46 cm szerokości.
Bukiet wyszedł całkiem spory , bo ma około 50 cm długości i 46 cm szerokości.
niedziela, 25 stycznia 2015
Lawendowe spa
Zimą nasza skóra robi się bardziej sucha i ziemista ,a samopoczucie przez zmniejszony dostęp do promieni słonecznych pikuje w dół.
Aby zniwelować te niedogodności warto sobie zrobić domowe spa :)
W tym celu należy zaopatrzyć się w kilka składników , a następnie zrobić z nich mieszankę ,która posłuży nam zamiast cudownej różdżki do usunięcia złych skutków zimy.
Potrzebujemy :

Do miski wsypujemy 2 szklanki soli Epsom , a następnie płatki owsiane , lawendę i mleko w proszku.
Wszystko dokładnie mieszamy i w trakcie mieszania " doprawiamy" olejkiem lawendowym tak aby dokładnie wsiąknął w składniki.
Następnie pakujemy w podwójne filtry, aby mieć pewność ,że w trakcie gdy woda będzie spływać do wanny przez naszą paczuszkę nie zrobi się dziura i zawartość nie wyląduje w wannie .
Miłej kąpieli i pełnego relaksu :)
Ps.Z tej porcji składników wyszło mi 13 torebek, które bezwzględnie należy pakować w podwójne filtry ( ja tego nie zrobiłam jako test i niestety było zbieranie lawendy i owsianki z wanny ).
Jeśli chodzi o efekt to faktycznie skóra jest nawilżona i delikatniejsza w dotyku.
A tutaj odsyłam zainteresowanych do poczytania o rozległych właściwościach soli Epsom na nasze ciało i umysł :)
Myślę ,że o mleku nie muszę pisać gdyż każdy zna historię Kleopatry kąpiącej się w kozim mleku :).
Płatki owsiane i lawenda to również samo dobro dla naszej skóry , których nie mogło zabraknąć w tej mieszance :)
Aby zniwelować te niedogodności warto sobie zrobić domowe spa :)
W tym celu należy zaopatrzyć się w kilka składników , a następnie zrobić z nich mieszankę ,która posłuży nam zamiast cudownej różdżki do usunięcia złych skutków zimy.
Potrzebujemy :
- sól Epsom - 2 szklanki
- kwiat lawendy suszony - 1 szklanka
- płatki owsiane - 1 szklanka
- mleko w proszku - 1 szklanka
- olejek lawendowy - 20-30 kropli
- filtry do kawy ( nr 4 -te największe)
- sznurek lub mocną nitkę
- zszywacz
Do miski wsypujemy 2 szklanki soli Epsom , a następnie płatki owsiane , lawendę i mleko w proszku.
Wszystko dokładnie mieszamy i w trakcie mieszania " doprawiamy" olejkiem lawendowym tak aby dokładnie wsiąknął w składniki.
Następnie pakujemy w podwójne filtry, aby mieć pewność ,że w trakcie gdy woda będzie spływać do wanny przez naszą paczuszkę nie zrobi się dziura i zawartość nie wyląduje w wannie .
Miłej kąpieli i pełnego relaksu :)
Ps.Z tej porcji składników wyszło mi 13 torebek, które bezwzględnie należy pakować w podwójne filtry ( ja tego nie zrobiłam jako test i niestety było zbieranie lawendy i owsianki z wanny ).
Jeśli chodzi o efekt to faktycznie skóra jest nawilżona i delikatniejsza w dotyku.
A tutaj odsyłam zainteresowanych do poczytania o rozległych właściwościach soli Epsom na nasze ciało i umysł :)
Myślę ,że o mleku nie muszę pisać gdyż każdy zna historię Kleopatry kąpiącej się w kozim mleku :).
Płatki owsiane i lawenda to również samo dobro dla naszej skóry , których nie mogło zabraknąć w tej mieszance :)
piątek, 23 stycznia 2015
Jajko -żonkil
Koronka rumuńska to technika ,którą nadal zgłębiam, aby moje projekty były interesujące pod względem różnorodności ściegów.
Tym razem nauczyłam się szerokiego sznureczka ,który zamierzałam wykorzystać w moim nowym projekcie jakim jest jajko - żonkil.
I tak oto powstało takie oto jajko, które pod względem wielkości może uchodzić raczej za strusie :) gdyż ma przeszło 30 cm długości i prawie 25 szerokości w najszerszym miejscu.
czwartek, 15 stycznia 2015
Kocyk estoński
Od dłuższego czasu "chodziła" za mną myśl o zrealizowaniu projektu na dziecięcy kocyk.
Iskrą ,która zainicjowała przeistoczenie pomysłu w czyn okazała się wiadomość od koleżanki o Jej rychłym urodzeniu dziecka.
Tak więc musiałam zabrać się do pracy :), a raczej miałam pretekst do tego aby w końcu się zmobilizować i zrealizować pomysł.
Jak to u mnie bywa z moimi projektami przeważa w nich ażur, ewentualnie warkocze.
Tym razem powstał ażurowy kocyk.
Idealnym rozwiązaniem okazały się ażurowe wzory estońskie, które zaczerpnęłam z tych książek.
A tak prezentuje się kocyk o wym 80 x 80 cm ,który zrobiłam podwójną nitką z włóczki Lanagold 800 (niecałe dwa motki).
Iskrą ,która zainicjowała przeistoczenie pomysłu w czyn okazała się wiadomość od koleżanki o Jej rychłym urodzeniu dziecka.
Tak więc musiałam zabrać się do pracy :), a raczej miałam pretekst do tego aby w końcu się zmobilizować i zrealizować pomysł.
Jak to u mnie bywa z moimi projektami przeważa w nich ażur, ewentualnie warkocze.
Tym razem powstał ażurowy kocyk.
Idealnym rozwiązaniem okazały się ażurowe wzory estońskie, które zaczerpnęłam z tych książek.
A tak prezentuje się kocyk o wym 80 x 80 cm ,który zrobiłam podwójną nitką z włóczki Lanagold 800 (niecałe dwa motki).
piątek, 9 stycznia 2015
Serca dwa :)
Na tym blogu jeszcze nie pokazywałam niczego co byłoby zrobione techniką koronki rumuńskiej zwanej też makramą szydełkową lub romanian point lace.
Myślę więc,że czas najwyższy tę zaległość uzupełnić zwłaszcza ,że znów nagromadziło mi się w głowie sporo pomysłów z wykorzystaniem właśnie tej techniki :)
Niestety koronka rumuńska jest dość czasochłonna dlatego też często przegrywa u mnie z drutami gdyż jakakolwiek robótka na drutach wychodzi o wiele szybciej.
Tak czy inaczej skoro pomysły są i zastosowanie do gotowych wyrobów również, więc trzeba wykorzystać tę chwilę natchnienia skierowaną w tym kierunku :)
A z tego "natchnienia" na początek powstały dwa serca , które zostały wykorzystane do dekoracji z okazji Dnia Babci i Dnia Dziadka :)
Jako ,że serca musiały być zrobione dość duże aby były widoczne więc postanowiłam tym razem wykorzystać do tymczasowego przytwierdzania sznureczka makramowego zwykłego jaśka.
Pomysł okazał się całkiem wygodny i skuteczny tak więc raczej na stałe zagości w moim sposobie tworzenia w tej technice.
A wyglądało to tak :
A tak wygląda efekt końcowy obu serc :)
Myślę więc,że czas najwyższy tę zaległość uzupełnić zwłaszcza ,że znów nagromadziło mi się w głowie sporo pomysłów z wykorzystaniem właśnie tej techniki :)
Niestety koronka rumuńska jest dość czasochłonna dlatego też często przegrywa u mnie z drutami gdyż jakakolwiek robótka na drutach wychodzi o wiele szybciej.
Tak czy inaczej skoro pomysły są i zastosowanie do gotowych wyrobów również, więc trzeba wykorzystać tę chwilę natchnienia skierowaną w tym kierunku :)
A z tego "natchnienia" na początek powstały dwa serca , które zostały wykorzystane do dekoracji z okazji Dnia Babci i Dnia Dziadka :)
Jako ,że serca musiały być zrobione dość duże aby były widoczne więc postanowiłam tym razem wykorzystać do tymczasowego przytwierdzania sznureczka makramowego zwykłego jaśka.
Pomysł okazał się całkiem wygodny i skuteczny tak więc raczej na stałe zagości w moim sposobie tworzenia w tej technice.
A wyglądało to tak :
A tak wygląda efekt końcowy obu serc :)
niedziela, 4 stycznia 2015
Sweter "przeróbka"
W marcu 2012 zrobiłam sweter z włóczki Botany Lace firmy Araucania.
Można by rzec iż wtedy dopiero uczyłam się szlachetnych włóczek i nie wiedziałam zbyt wiele o ich zachowaniu się zwłaszcza po praniu.
Tak więc gdy zrobiłam ten sweter
nie miałam pojęcia ,że aż tak się rozciągnie. Robiąc szale czy chusty rozciągliwość włóczki jest nawet wskazana ,ale przy swetrach niekoniecznie .
Więc gdy "dojrzałam " do tego ,że nie chcę chodzić nadal w rozciągniętym swetrze sprułam go i powstał zupełnie inny model również wg. własnego pomysłu.
Tym razem zrobiłam go raglanem od góry i pomimo mojej metody robienia na oko wyszedł idealnie :) i nawet zostało jeszcze ciut włóczki co w sumie daje niezły bilans ,bo poprzedni model był zrobiony tylko z 257 g włóczki.
Rękawy zrobiłam 3/4
Muszę wypoziomować mojego manekina , bo niestety dopiero na zdjęciach widać jaki jest krzywy :(
Można by rzec iż wtedy dopiero uczyłam się szlachetnych włóczek i nie wiedziałam zbyt wiele o ich zachowaniu się zwłaszcza po praniu.
Tak więc gdy zrobiłam ten sweter
nie miałam pojęcia ,że aż tak się rozciągnie. Robiąc szale czy chusty rozciągliwość włóczki jest nawet wskazana ,ale przy swetrach niekoniecznie .
Więc gdy "dojrzałam " do tego ,że nie chcę chodzić nadal w rozciągniętym swetrze sprułam go i powstał zupełnie inny model również wg. własnego pomysłu.
Tym razem zrobiłam go raglanem od góry i pomimo mojej metody robienia na oko wyszedł idealnie :) i nawet zostało jeszcze ciut włóczki co w sumie daje niezły bilans ,bo poprzedni model był zrobiony tylko z 257 g włóczki.
Rękawy zrobiłam 3/4
Muszę wypoziomować mojego manekina , bo niestety dopiero na zdjęciach widać jaki jest krzywy :(
piątek, 12 grudnia 2014
Pierniczki Aganiok cz. II
Pisząc posta z przepisem na pierniczki Aganiok zaznaczyłam iż ciasto powinno leżakować około sześciu tygodni.
Ja spróbowałam je już piec po czterech tygodniach aby jakaś część trafiła w ramach upominku z okazji Mikołajek. Owszem udały się ,ale ciasto było jednak dość luźne i dość mocno trzeba je było podsypywać mąką aby się nie kleiło do stolnicy.
Minął kolejny tydzień ( w sumie piąty od zarobienia ciasta) i mając wolny dzień w pracy przystąpiłam do definitywnego wypieku pierniczków nie czekając już kolejnego tygodnia.
Podsypując mąką stolnicę i lekko oprószając ciasto mąką wyrabiałam po kawałku masę na jednolite ciasto , a następnie wałkowałam na placek o grubości ok 0,5 cm , z którego wykrawałam przy pomocy foremek pierniczki.
Następnie układałam pierniczki na blasze wyłożonej papierem , a przed samym upieczeniem smarowałam każdy jajkiem rozmąconym z kilkoma łyżkami mleka .
Piekłam w piekarniku ustawionym na 170 stopni C przez 10 minut te mniejsze pierniczki ,a większe 11 minut.
Zasada upieczonego pierniczka wg. tego przepisu jest taka ,że po brzegach muszą być twarde- upieczone, a pośrodku miękkawe. Wtedy zachowują miękkość na długo gdy są przechowywane np. w puszce.
Po upieczeniu można oczywiście je pięknie polukrować lub udekorować w inny sposób :)
Ja niestety w dekorowaniu lukrem jestem dość "słaba" ,a w sumie i tak wolę pierniczki bez lukru ( mniej kalorii :) ) więc dzisiejsze zdjęcia pierniczków będą bez zdobień.
Mała uwaga : pierniczki w trakcie pieczenia lekko rosną i nie zachowują w zupełności kształtu ,który został im nadany przez foremki ( są jak małe poduszeczki ).
I na koniec część pierniczków na tle kilku serwetek do okna na specjalne zamówienie :)
Wzory serwetek pochodzą z internetu.
Ja spróbowałam je już piec po czterech tygodniach aby jakaś część trafiła w ramach upominku z okazji Mikołajek. Owszem udały się ,ale ciasto było jednak dość luźne i dość mocno trzeba je było podsypywać mąką aby się nie kleiło do stolnicy.
Minął kolejny tydzień ( w sumie piąty od zarobienia ciasta) i mając wolny dzień w pracy przystąpiłam do definitywnego wypieku pierniczków nie czekając już kolejnego tygodnia.
Podsypując mąką stolnicę i lekko oprószając ciasto mąką wyrabiałam po kawałku masę na jednolite ciasto , a następnie wałkowałam na placek o grubości ok 0,5 cm , z którego wykrawałam przy pomocy foremek pierniczki.
Następnie układałam pierniczki na blasze wyłożonej papierem , a przed samym upieczeniem smarowałam każdy jajkiem rozmąconym z kilkoma łyżkami mleka .
Piekłam w piekarniku ustawionym na 170 stopni C przez 10 minut te mniejsze pierniczki ,a większe 11 minut.
Zasada upieczonego pierniczka wg. tego przepisu jest taka ,że po brzegach muszą być twarde- upieczone, a pośrodku miękkawe. Wtedy zachowują miękkość na długo gdy są przechowywane np. w puszce.
Po upieczeniu można oczywiście je pięknie polukrować lub udekorować w inny sposób :)
Ja niestety w dekorowaniu lukrem jestem dość "słaba" ,a w sumie i tak wolę pierniczki bez lukru ( mniej kalorii :) ) więc dzisiejsze zdjęcia pierniczków będą bez zdobień.
Mała uwaga : pierniczki w trakcie pieczenia lekko rosną i nie zachowują w zupełności kształtu ,który został im nadany przez foremki ( są jak małe poduszeczki ).
I na koniec część pierniczków na tle kilku serwetek do okna na specjalne zamówienie :)
Wzory serwetek pochodzą z internetu.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)
