Interesując się tematyką lawendowową natknęłam się kiedyś w internecie na tę formę ozdoby ,która bardzo mi się spodobała i chciałam się jej kiedyś nauczyć.
Dopóki nie miałam większej ilości lawendy nie miałam jak się za to zabrać.
I w końcu nastąpił ten czas gdy mogłam przystąpić do tej próby :)
Dzisiaj chcę pokazać moją naukę robienia tychże ozdób, które wbrew pozorom są dość czasochłonne.
Dlatego dzisiaj będzie sporo zdjęć, ale kto wie może dzięki nim powiększy się grono wyplataczy wrzecionek.
PIERWSZA UWAGA :
Lawenda MUSI BYĆ ŚWIEŻA !
DRUGA UWAGA :)
Lawendowych gałązek musi być minimum 24 -ja zaczęłam od 18 gdyż wydawała mi się taka ilość jako wystarczająca aby zrobić fusetkę i był to błąd na którym będę pokazywać etapy robienia wrzeciona.
TRZECIA UWAGA :
Kłosy lawendowe muszą mieć jak najdłuższe gałązki , bo to wpływa na efekt końcowy czyli wygląd fusetki.
Zaczynamy :)
Potrzebujemy :
Lawendę ( jak widać na zdjęciu mam lawendę w dwóch rodzajach długości i tylko ta dłuższa się nadaje)
Satynowe wstążeczki
Długa szklanka, nożyczki, talerzyk (opcjonalnie)
Chęci :)
Wybieramy sobie 24 najdłuższe kłosy lawendy (nie mniej ) i usuwamy z nich zbędne liście, które możemy zostawić do suszenia i wykorzystać w inny sposób.
Następnie przewiązujemy wstążeczką naszą wiązkę tuż pod ostatnimi kwiatkami i robimy wstążeczkową pętęlkę do zawieszania.
Kwiaty możemy umieścić w wysokiej szklance i w ten sposób będzie nam może łatwiej na początku porozdzielać gałązki i przystąpić do przeplatania wstążką.
Gałązki rozdzielamy po dwie - lepszy wygląd i łatwiejsze wyplatanie :) i zaczynamy.
Tak wygląda wrzeciono po kilku rzędach oplotu.
Wstążkę przeciągamy nie zaciskając jej zbyt mocno pomiędzy gałązkami.
Jak widać na tym zdjęciu niby nie jest źle ,ale wielkiego szału nie ma gdyż wrzeciono jest najzwyczajniej chude :(
Tutaj widać jak wyglądała moja kolejna próbaj ,już po użyciu 24 gałazek ,bo jak wiadomo "praktyka czyni mistrza" więc na jednym wrzecionie nie mogłam poprzestać :)
A tak wygląda pierwsze moje ukończone wrzeciono -rasowy chudzielec.
I ot cała "filozofia" wyplatania fusetek.
A teraz jeszcze kilka zdjęć, na których widać, że w zależności od tego jak długie mamy kłosy lawendy i jak ściśle przeprowadzimy pomiędzy gałązkami wstążkę taki otrzymamy efekt końcowy :)
Tutaj np. ewidentnie były zbyt długie kłosy kwiatowe względem łodyżek , ale i tak uważam że efekt końcowy jest dość ciekawy.
Tutaj jeszcze zdjęcia jako "dowód w sprawie" , że to moje ręce wyplotły te wrzeciona :)
I ja przyłapana na wyplataniu :)
A tutaj efekt kilku godzin pracy gdyż jak już wspominałam wbrew pozorom jest to dość czasochłonne zajęcie, zwłaszcza wtedy gdy chce się zrobić to efektownie.
Lawendy u mnie w ogrodzie jeszcze trochę zostało więc ciąg dalszy fusetek nastąpi co może uwiecznię na kolejnym zdjęciu i przy okazji pokażę :)
Ps. oczywiście uplecione wrzeciona należy pozostawić w przewiewnym miejscu do wysuszenia.
Gotowe wrzeciona możemy zastosować jako :
- ozdobę pokoju wkładając do wazonu lub tworząc inna kompozycję
- jako zapach do samochodu
- jako odstraszacz moli w szafie lub bieliźniarce
- jako forma prezentu
Ps. I oto kolejne fusetki zrobione i tak wyglądają wszystkie razem :)

Piękne :)
OdpowiedzUsuńbardzo dziękuję za kursik
jeszcze nie wiem czy będę je robić ale na pewno wymagał dużo czasu i pracy :)
pozdrawiam Agnieszka
Ależ mi się podobają te wrzeciona :) kiedyś będę musiała spróbować! Dzieki za czytelną instrukcję
OdpowiedzUsuńPS. Żółtopomarańczowa fusetka wygląda jak kolba kukurydzy - to musi być dość mylące jak zestawia się to z lawendowym zapachem :)
Fakt kolor z lekka mylący ,ale dobrze się prezentuje :)
Usuńo jakie to fajne, dzięki za tutorial, zaraz sobie zrobię, zastanawiam się tylko, ile to trzeba wstążki?
OdpowiedzUsuńpozdrawiam,
zaśnięta w blogu Ewica
Piękne i pachnące i ja takie mam dostałam w prezencie od jednej fajnej koleżanki ;)
OdpowiedzUsuńWitaj ! Wrzeciona są cudne !!! Co roku wyplatam takich kilka na własne potrzeby i co roku szukam kursu, by się upewnić, czy dobrze pamiętam. Dziękuję :)Pozdrawiam :))
OdpowiedzUsuń